Barbara uderzyła ją w twarz kolbą rewolweru.

- .. .dwóch zabitych wewnątrz domu... Sąsiedzi zamilkli na jego widok.
Bardzo żałowała, że nie może porozmawiać z ojcem. On jeden potrafiłby ją zrozumieć, może nawet pomóc. Nikt lepiej od niego nie wiedział, co to znaczy prowadzić podwójne życie. Niestety, nie może się z nim skontaktować. Ryzyko jest zbyt duże. Jej praca oznacza całkowitą samotność. Nie zadawałaby sobie tych wszystkich pytań, nie zadręczała się nimi, gdyby nie Edward. To przez niego cierpiała i wątpiła w to, co dotąd przyjmowała za pewnik. A on? Znienawidził ją. Zeszłej nocy posiadł jej serce, umysł i ciało.
- Więc trzeba było od razu o nią poprosić.
- Nie bardzo widać, bo brudna - mruknął Alec.
Po mniej więcej piętnastu minutach Bella odszyfrowała wiadomość. Prośba będzie spełniona. Trzeci grudnia, godzina dwudziesta trzecia trzydzieści. Cafe du Dauphin. Bądź sama. Łącznik zapyta po angielsku o godzinę, a potem powie po francusku coś o pogodzie. Postaraj się, żeby twoje informacje były warte złamania zasady. Dziś wieczór.
Ale książę potrzebuje księżniczki! A ten blondyn księżniczką na pewno nie był!
- Bal zwycięzców?
- Kocham cię - wyszeptał ledwo dosłyszalnie. Teraz wypowiadał te słowa bez żadnego
Pęd powietrza rozwiewał ciemne włosy mężczyzny i plątał końską grzywę. Kruczoczarny potężny ogier był wulkanem energii. Jego lśniące boki pokryły się pianą, ale oddech pozostał mocny i równy. Koń zdawał się w ogóle nie czuć ciężaru człowieka, którego niósł na grzbiecie. Ten zaś trzymał się w siodle prosto i pewnie. W wyrazie szczupłej, smagłej twarzy i w uśmiechu pełnych ust widać było beztroską przyjemność. Kiedy droga stała się płaska, koń znacznie wydłużył krok. Szybko przemknęli pośród kamiennych domków niewielkiej osady. Po bokach mignęło kolorowe pranie łopoczące na wietrze, bujne kwiaty w miniaturowych ogródkach i ostre promienie popołudniowego słońca, odbite od szyb szeroko otwartych okien. Wierzchowiec doskonale znał drogę, więc sam skierował się w stronę żywopłotu, który sięgał do pasa dorosłemu mężczyźnie.
miękką jak aksamit, pokrytą opalenizną skórę.
- Jeśli Blaque się zorientuje, nie zostanie ci wiele czasu na obronę.
- Podobno znalazł się jakiś człowiek, który może świadczyć przeciwko księciu. -
Becky patrzyła na niego z lękiem. Alec dotknął jej ręki, nabrał ponownie tchu i zmusił
- Witamy w domu, kapitanie. - Edward uścisnął mu dłoń.


jakoś inaczej. -Zaczynamy pierwszą lekcję?

o której wspominałeś? Czy nie w ten sposób straciłeś połowę umeblowania? Dość! Ja
Wdzięcznie skrzyżowała nogi i przyjęła swobodną pozę.
Czy ten list wygląda na dzieło wariatki? Nie, został napisany logicznie i całkiem spójnie!

chciała złożyć księciu wizytę. Wtedy macie ją schwytać. Pewnie też spróbuje się z nim

Zastanowiła się, jak umieścić rolkę, by równo odciąć odpowiedni
- Muszę z nią o tym porozmawiać.
Mógłby uznać, że próbuje wzbudzić w nim litość

- Tak... A ty? - spytał tępo i mechanicznie.

pomieszczenia.
– Czy to znaczy, że nie chcesz?
Prawdę mówiąc, zrywanie kabaczków sprawiło mu nieoczekiwaną